Powrót? >> sobota, 15 listopada 2008 12:32:40
No nie wiem.
komentarze [1]"Fry!" >> sobota, 15 marca 2008 13:41:11
Trudno mi sie samej ze sobą dogadać. O wiele łatwiej dogadać się z kimś. Na siłę szukam sobie problemów i na dobre mi to nie wychodzi. Do tego "ci inni" też nie mają oparów, żeby mi znaleźć kilka nowych. Nie wiem o co tu chodzi. Zgubiłam się trochę, a wszędzie są niebieskie motyle. Wyglądają tak uroczo. A im ich więcej tym gorzej, bo coraz bardziej uroczo.
Wszystko jest chyba nieważne. Wszystko jest niesprawiedliwe i dlatego jest dobrze. Bo jakby było sprawiedliwie to wszystko poleciałoby "fry!" w dół.
A jak mówi pewien mało ambitny zespół: "Nigdy nie pociągniesz mnie na dno, bo dno jest dla takich jak ty."
Dziś widziałam program, który przypadł mi do gustu. Już od najmłodszych lat dzieci zwracają uwagę na ładne rzeczy i ludzi. Poza tym ładnymi dziećmi rodzice bardziej troskliwie się zajmują jak wynika z badań. Natomiast z kolejnych badań przeprowadzonych wśród dzieci w wieku przedszkolnym oceniają one ludzi ładnych i zadbanych jako osoby dobre i miłe. Czyli jakby nie patrzeć piękni ludzie są dobrzy. Hah. Ołkej, ekskjuz mi.
Wniosek na dziś: Od drugiej klasy podstawówki mój poziom umiejętności zwanej rysowaniem nie polepszył się.
komentarze [2]A my tu gadu-gadu. >> czwartek, 13 marca 2008 00:38:22
"Postawić pomnik mojej nienawiści do wszystkiego co małe i włochate"
Mandy
"Melodramat to przypuśćmy jakaś bajka, Goffy i przyjaciele czy Prosiaczek..."
przyjaźń
do twoich drzwi nie pasuje mój klucz, do moich chyba w ogóle klucza nie ma
Ścianka - "Miasta i nieba"
Sometimes you drink the milk, sometimes the milk drinks you.
motto
"Ale, proszę, zrób mi ładnie,
wyrzeźb wszystko w nim, co lubię:"
wiersz
ależ tu jest pustka. ależ tu się nie da przejść! ależ tu się wraca do tyłu!
powstanie świata
"zaślinił się Daisuke" o.O
wada wzroku
Dlaczego taka młoda dziewczyna miałaby wybuchnąć?
Chan Wook-Park, "Jestem cyborgiem, ale to w porządku"
Don't you know me? I'm a new Berlin wall, baby. Try to turn me down.
"Hedwig and the Angry Inch"
"Maluje sobie twarz po to aby ją ukryć, nie powinna niczego czuć"
"Memories of Geisha"
so tell me, tell me the reason why
Black Blood Brothers
temperatura palącego się papierosa, przykładanego do skóry
obietnica
"Chcesz batona? Tak chcę! I idę do sklepu po batona" ^o^ xDDD wakacje
the motion of imprisonment in a bed of glass
Gravitation
- Are my actions that weird?!
- No, but... you had a funny expression.
różowowłosy
raz, dwa, trzy - hibernacja Anteres
ile raz trzeba dotknąć, żeby się poparzyć? toksyczna
Więc ta książka nie jest warta nawet jednego pocałunku...
Loveless
"deszczowa Lily"
GRA W SKOJARZENIA
komentarze [1]Bitch. >> wtorek, 4 marca 2008 20:32:22
Wiesz jaki jest mój problem? Dziś ci o tym opowiem.
1) Wyżywam się z ludziach, nie na rzeczach, jak duża część populacji.
2) Kocham pięknych ludzi.
3) Jem nieregularnie.
4) Kiedy za dużo wypiję, za dużo mówię.
5) Moimi idolami są ćpuni, albo osoby niezrównoważone psychicznie, tudzież dzieci.
6) Nie lubię słońca.
7) Nie lubię truskawek w postaci naturalnej.
8) Nie doceniam tego, ze moja mama gotuje, a ja nie chcę tego jeść.
9) Obiecałeś wypić ze mną kawę, a nawet nie zamierzałeś jej zaparzyć. No i zostawiłeś te pieprzone rękawiczki.
10) Za mało śpię.
11) Lubię papierosy.
12) Przez to, że kiedyś byłam zbyt wylewna teraz stałam się ciałem stałym w porywach do stanu gazowego.
13) Nie potrafię znieść niektórych słów nawet w ustach przyjaciół.
14) Jestem zazdrosna.
15) Jestem rozpieszczona.
16) Lubię pieniądze.
17) Nie jestem zżyta z całą rodziną.
18) Mam zniszczone paznokcie.
19) Mam brzydką cerę.
20) Mam zmęczone oczy.
21) Mam za dużo dioptrii w okularach i udaję, że wcale ich nie potrzebuję nosząc soczewki.
22) Jestem zakochana w zbyt wielu osobach.
23) Nie żałuję zbyt długo tego co straciłam.
24) Szybko mijają mi wyrzuty sumienia.
25) Zbyt szybko przywiązuję sie do ludzi.
26) Lubię ludzi.
27) Mam bałagan w pokoju.
28) Uchodzę "za tę trochę lepszą".
29) Jestem inna niż moja siostra.
30) Jestem matką chrzestną i nie lubię kościoła.
31) Moim przyjacielem jest ksiądz.
32) Lubię kiedy pada deszcz.
33) Nie jestem z siebie zadowolona.
34) Nie lubię czerwonego mięsa i tłuszczu.
Nie czuję sie lepiej dlatego, że to napisałam...Ale mam dla ciebie jedną radę, jak przyjdzie czas i uznam, że powinnam właśnie tobie o niej powiedzieć to, to zrobię. Na razie jeszcze za wcześnie.
komentarze [4]Aoyagi Ritsuka. >> wtorek, 26 lutego 2008 15:21:36
Ten chłopak...Jedna z moich ulubionych postaci fikcyjnych, bo o realistycznych tu nie mówimy. Tylko ja wiem dlaczego darzę go taka sympatią. Przypomina mi tak wiele osób. A oni wszyscy są w jednym ciele. Nie ważne w jakim. Nie idealnym, aczkolwiek pięknym. Ritsuka. Bał się zgubić wspomnienia. Dlatego robił zdjęcia. Let's make memories. Nie potrafił uwierzyć w to co się do niego mówiło. Nie był w stanie pojąc, że tak wiele osób może go kochać. Wszystko, wszystko. Całokształt.
Dziś jest za ciepło. Nie mam oczywiście nic do ciepła. Nie lubię po prostu słońca, tak samo jak truskawek w postaci naturalnej. Okulary przeciwsłoneczne i jogurty. Wolałabym, żeby padał deszcz.
Lubię deszcz. Lubię deszcz tak jak lubi się kaszkę albo aparat.
komentarze [1]Uzależnienie. >> poniedziałek, 4 lutego 2008 22:14:40
Czym jest uzależnienie? Czymś pięknym. Oczywiście kiedy możesz ćpać to co chcesz. Kiedy czujesz w żyłach to czego ci potrzeba. Głos w uszach. Dotyk na ramieniu. Zarys w oczach. Wszystko jedno. Jedna mała rzecz, może mnie przywrócić do życia. Idąc za ciosem - analogicznie mogę też zaryć o ziemię.
Inne uzależnienia? Kogo one obchodzą. O nich wszyscy mówią. Robią plakaty. Picie jest złe, a palenie za drogie, więc z dwojga złego kup sobie wódkę. Nie ważne. Bo ja tu o moich nałogach. Uzależnieniach.
Zbyt szybko potrafię uzależnić się od ludzi. Nie ważne czy działają pozostawiając we krwi słodycz, czy też piekący kwas. Jestem uzależniona. Szaleńczo potrzebuję tego co mnie truje. Nie potrafię wytrzymać. Nie mogę. Czasem mam w sobie resztki dumy i siedzę zamknięta w pokoju, błagając o to, żeby nikt nie przyszedł. A jest coraz gorzej. Taki wiek na minusie. Coś niemożliwego. Nie dającego możliwości funkcjonowania, kiedy jest obok.
I wczoraj kiedy leżałam w łóżku, miałam we krwi inną truciznę, myślałam sobie, że straciłam resztki dumy. Że wezmę telefon i spytam o coś głupiego. Nieistotnego. Posiedzimy razem. Pogadamy. Popiszemy na kartkach, bo tak nam prościej. Wszystko poszło w niepamięć - usnęłam.
Zastanawiam się też, czy głos może być uzależnieniem. Ale z tym nie mam problemu, bo tego towaru jest wystarczająco, żeby zaspokoić mój głód. Są... trzy osoby będące moim uzależnieniem. Byłoby więcej, ale one są inne. One są częścią mnie. One nie są ciałem obcym.
Mam dość. Swojego zachowania, wobec mnie samej. To męczące. Chyba jednak wyjadę. O ile to coś zmieni.
A wszystkie Fraglesy, powinny uważać na to co robią, żeby nie mieć HIV'a.
komentarze [4]Zielony paznokcieć. >> czwartek, 31 stycznia 2008 18:59:50
Mam dziewięć różowych paznokci i jednego zielonego, bo akurat dziś taki miałam kaprys. Kaprysy są całkiem w porządku. Podobno kobiety są kapryśne, więc myślę, że ten paznokieć pokazuje właśnie przejaw mojej kapryśności. Dlaczego by nie.
Dziś mam dzień z serii "giń-szary-jogurcie-w-plastikowym-opakowaniu-obrośniętym-pleśnią" Nie jestem w stanie jeszcze tego dokładnie zdefiniować, ale całkiem mi się podoba. Poza tym dziś jest dzień na MUCC. Tak, zdecydowanie na nich. Dlaczego? A no dlatego, że dziś taki dzień. Nic z tego nie wynika, ale nie przeszkadza mi to.
Chciałabym... ach! Chciałabym tak wiele rzeczy, które wiążą się z jedną jedyną, wielką, ważną i cudowną. Ach! To marzenie, sen i głupota. Chciałabym znaleźć się na chwilę w innej rzeczywistości. Takie próżnej, ociekającej próżnością. Albo nie. Zmieniłam zdanie. Bo będzie mi potem żal, kiedy wrócę tu gdzie jestem. To przykre. To straszne, że będąc ze sobą dwadzieścia cztery godziny na dobę nie widzę wszystkiego. Mało widzę. Ale to nic, tłumaczę sobie to tym, że mam wadę wzroku. Nie ważne. Wszystko jest nie ważne, bo tyle mówię, a jednocześnie nie wypowiadam żadnych słów. Jakie to prawo fizyki? Nie jestem dobra z fizyki, więc nie odpowiem.
Coś jeszcze? ... (intensywne myślenie MODE ON) Chciałabym... no właśnie. Taaaaak... _ _'
Tyle rzeczy może dawać szczęście, nie?
komentarze [0]Come back, baby. >> niedziela, 27 stycznia 2008 16:49:52
Tak. Kiedyś w końcu trzeba. Nie mam pojęcia kiedy ostatnio pisałam, bo jestem zbyt leniwa, aby to sprawdzić. W każdym razie od oglądania "Hedwig and the Angry Inch" minęło sporo czasu i sporo nowych filmów, książek, płyt. I tak czuję się pusta w środku. Niestety kiedy się urodziłam nikt, nie pomyślał, żeby wypełnić mnie pysznym sokiem z owoców. Cóż. Nie ważne.
Były ferie, tak? Dziś ostatni dzień, tak? To nic...
Może nie zmarnowałam tego czasu. Może... Phi!
Ogólnie to całkiem ślicznie, pięknie i różowo, ale i tak mam dziś dzień z serii "nie chce mi sie być". Dokładnej w tej rzeczywistości realnej w której jestem. Bo nie realnej nie należy do tego wszystkiego mieszać. Ona jest. Była. No i zapewne będzie. Takie już z niej stworzenie.
Nie ważne, na prawdę - nie ważne.
Dzisiejsza notka chyba tylko po to, aby jako tak się rozkręcić. Albo zakręcić w kłębek. Nie wiem. Jeszcze nie zdecydowałam. W każdym razie, albo w jedną, albo w drugą.
I tyle.
komentarze [2]Hedwig and the angry inch. >> środa, 19 grudnia 2007 21:29:54
Dzień dobry wieczór.
Dawno nic nie pisałam. Dawno nic nie pisałam o żadnych filmie. No to trzeba. Pewnie byłoby mi łatwiej gdyby moja głowa nie pękała właśnie na pół.
Tak wiec polega ten film z tytułu. Sama nie wiem dlaczego. Podobał mi się. Ciekawe... ujęcie? Ujęcie jak ujęcie. Podobała mi się historia...
A poza tym to podobno ludzie kiedyś toczyli się po ziemi jak beczki, która była jeszcze płaska. Mieli dwie pary rąk, nóg i dwie twarze, żeby zawsze mogli widzieć co dzieje się wokół nich. Istniały też trzy płci. Pierwsza - Dzieci Słońca wyglądali jak dwaj zrośnięci mężczyźni, druga - Dzieci Ziemi, jak dwie połączone w jedność kobiety, ostatnia natomiast była zrodzona z połowy Słońca i Ziemi, były to Dzieci Księżyca.
Bogowie byli zaniepokojeni nieposłuszeństwem i siłą ludzi, zebrali się, wiec o Thor powiedział, ze zabije ich wszystkich swoim młotem. Zeus mu jednak przerwał. Postanowił, ze lepiej będzie użyć jego ostrych błyskawic. Wtedy ogień spadł z nieba, pod postacią piorunów i podzielił każdego człowieka dokładnie na pół. Wszyscy byli podzieleni - Dzieci Słońca, Ziemi i Księżyca. Potem przyszedł jakiś indyjski bóg i pozszywał ich wszystkich pozostawiając im jedynie na brzuchu mają bliznę, aby pamiętali o bólu jakiego kiedyś poświadczyli. Następnie bogowie porozrzucali ich wszystkich w rożnych częściach ziemi, aby już nigdy się nie odnaleźli. A jeśli jeszcze raz mu sie narazimy, będziemy musieli skakać na jednej nodze.
Chyba dlatego tak trudno odnaleźć tę druga połówkę, prawda?
Ale za to jaka zabawaaaa... o.O Heh, nie ma co płakać. Los i tak robi z nami co tylko mu sie spodoba. A mi jest już znacznie lepiej, mogę juz spokojnie się śmiać.
It's a orgine of love.
Polecam film.
komentarze [2]Spadajac z drzewa. >> piątek, 7 grudnia 2007 23:39:45
Trudno mi pozbierać myśli w jedną bardziej logiczną całość niż "bla bla bla". Słysząc jednocześnie z głośników głos śpiewający o tym, że świat jest wspaniały. Bo jest. Tylko dlaczego czasem trzeba zabłądzić, przewrócić się, zmieszać z błotem, dotknąć samego dna. A kiedy to wszystko będzie już za nami, nigdy nie mamy gwarancji, że po tym na pewno będzie lepiej. Nie wierzę w coś takiego jak limit szczęścia. Nie możliwe, żeby w życiu można było osiągnąć tylko określony poziom przykrych rzeczy. Ludzie mówią, że limit szczęścia już się dla nich wyczerpał, bo wygrali w Totka. Ludzie mówią, że limit miłości już się dla nich wyczerpał, bo stracili szansę. Ludzie mówią, że limit porażki już się dla nich wyczerpał, bo nie mają już siły wycierać twarzy z błota. Niech mówią... Nie wierzę.
Nie mam jakiegoś strasznie podłego nastroju. Chyba nawet przeciwnie. Jestem zadowolona. Powiedziałabym nawet, ze szczęśliwa, ale zmęczenie zaniża mi wskaźniki...
Cytat na dziś:
''Nie martw się kiedy jest źle, bo zaraz będzie dobrze, martw sie kiedy jest dobrze bo zaraz będzie źle.''
Wszystko zależy od losu, który jest ślepy. Huśtawka się huśta, a "show must go on".
komentarze [4]Cytatowo. >> poniedziałek, 3 grudnia 2007 21:29:24
Mam pomysł na nowy teleturniej.
Na scenie siedzi trzech mężczyzn z pistoletami w dłoniach. Każdy z nich opowiada swoją najtragiczniejszą historię miłosną. Wygrywa ten który wytrzyma i nie strzeli sobie w głowę. Nagrodą jest lodówka.
Życie naprawdę bardzo szybko zmienia swój bieg w nieoczekiwanych momentach. A ja stoję, trzymając w zmarzniętych dłoniach rękawiczki pachnące twoimi papierosami.
odwyk
komentarze [4]Psyhodelic smile on my face. >> piątek, 30 listopada 2007 21:31:24
Jak miło jest się czasem wyżyć, czyż nie? Na czymkolwiek. Worku treningowym, innym człowieku czy niebieskiej łyżeczce. Nie ważne.
Tak się zastanawiam czy jest w ogóle sens, prowadzić ten blog. Hm? I tak bardzo dużo piszę. Wszystkie emocje, które mają być przelane, zostają wlane w opowiadania albo moje dziwno-pisy. Te najbardziej osobiste i najbardziej imienne trafiają do pamiętnika. Takiego z krwi i kości (czyt. okładki i kartek), a nie z pikseli i waszych monitorów. Oczywiście nie mam nic do waszych monitorów, bo na pewno są bardzo śliczne, no ale. Czasem sobie myślę, że za dużo mnie w tym internecie, wbrew pozorom. To z resztą też nieważne.
Teraz może przejdę do wyżywania się. Chyba da się bez trudu, bez lupy i innych mikroskopów zauważyć, że grupka fanów Japonii, ostatnio nam się bardzo powiększyła. Nie wiem czy jest to spowodowane faktem, że Jetix zainwestował w Naturo, czy Popcorn napisał artykuł o j-rocku. To dziwne kiedy nagle odzywają się do mnie jacyś ludzie i pytają mnie o to i owo. "Taaak! Interesuję sie Japonią, mam stos mang na podłodze, ściągnęłam cała dyskografię Dir en Grey i muszę zmienić styl ubierania, a Ty jak długo się interesujesz? *tu wstawić głupi uśmiech*"
A ja? Interesuję się Japonią od ponad 4 lat. Nie czuję się z tego powodu lepsza. Nie zawdzięczam tego telewizji i polskim gazetom. Zawdzięczam to natomiast Tokio Hotel, Niemcom i pewnej osobie. Nie mam stosu mang (pieniądze wydaję na inne przyjemności), ani całej dyskografii. Nie obchodzi mnie to. Nie lubię kiedy ludzie mówią, że wiedzą wszystko o japońskiej muzyce, kiedy wcale tego nie wiedzą. Świat nie zaczyna się i nie kończy na j-rocku. Jest wiele innych gatunków muzycznych... _ _' Czasem zdaje mi się, że oni tego nie widzą.
I wybaczcie, że piszę to tutaj, ale przeżyłam wiekopomny szok po zobaczeniu w mojej szkole plakatu o dyskotece przedstawiającego cały zespół Dir en Grey jako zgrabnych tancerzy... Wybaczcie. Nie wiem o co mi chodzi, czuję się trochę jak Willie Wonka, który musi się domyślać o co mu chodzi... Nie umieram z powodu zbyt dużej ilości orgazmów na widok wokalisty, gitarzystów, basisty i perkusisty DeGa. O nie.
Wyżyłam się. Trochę. Miło mi było.
P.S. Przypominam, ze nikt mi nie zrobił jeszcze turbo-szablonu... >.<
komentarze [5]Little, lost girl, part 2 >> piątek, 23 listopada 2007 22:34:19
Rozumiem, że nikomu nie chce się czytać długich notek. OK. W takim razie pozdrawiam
Ladybird. Bo ona jako jedyna skomentowała mój poprzedni przydługi wpis i mimo że nie mam pewności, że wszystko przeczytała to i tak jej dziękuję, że pozwoliła mi zwątpić tylko troszkę, a nie bardzo, bardzo.
Ogólnie to nie mam ochoty się jakoś bardzo specjalnie wylewać tutaj. Po prostu poczułam ochotę napisania krótkiej notki. A poza tym tytuł mówi sam za siebie. A na dodatek to uczucie jest teraz bardzo silne. Bardzo możliwe, że z odcinka na odcinek będzie coraz gorzej. Mimo że to nie jest telenowela tylko życie. Wszystko jedno.
Naprawdę czuję sie bardzo zagubiona. Bardzo nie wiem co mam zrobić. Bardzo nie mogę jeść. I podobno schudłam. To jest jedyny plus tego wszystkiego i z tego powodu mogę zostać w takim stanie do końca życia. Poza tym chyba nie chcę wychodzić z tego w czym jestem, bo mi tutaj bardzo dobrze i w dodatku ciepło. Nie wiedziałam, że w bagnie jest ciepło.
Nie przeszłam z olimpiady z angielskiego, z polskiego też pewnie nie przejdę. Nie ważne już teraz, ale ostrzegam! Jeżeli ktokolwiek poza mną będzie miał pretensję do mnie o to, że coś nie poszło to pogryzę, bo to był mój czas i moje chęci. Nie udało się - trudno, ale nie chcę, żeby ktoś dokładał mi dodatkowe poczucie winy. Poczucie winy nie jest zajebiste.
I to koniec tej notki. Jak mi sie zbierze to napisze coś co bardziej odda moje uczucia... Albo lepiej nie.
Little, lost girl says goodbye, once again.
komentarze [4]Falkon 2007 >> poniedziałek, 19 listopada 2007 13:16:44
Czasem bardzo trudno sobie coś poukładać. To chyba nie ważne czy są to myśli czy ubrania w szafce. W moim przypadku to jest trochę jak układanie puzzli, w których zgubiło się kilka nieważnych części. Problem w tym, że bez tych części obrazek na układance nie jest już taki ładny. A dla kolekcjonera w ogóle nie ma znaczenia... dobrze, że nie jestem kolekcjonerem.
konwent - 1. spotkanie członków jakiejś organizacji lub instytucji w celu podjęcia ważnych decyzji; 2. w zakonach katolickich: zespół zakonników mających prawo głosu na zebraniach dotyczących spraw całego zakonu; też: zebranie tych zakonników; 3. zakon, klasztor
Konwent, na którym byłam zdecydowanie nie miał nic wspólnego z tymi definicjami. Definicja TEGO konwentu? Spotkanie fanów fantastyki gdzie wyróżnia się dwa typy ludzi: takich którzy przyjechali chodzić na prelekcje i pokazy oraz takich, którzy przyjechali pogadać z ludźmi (podobno najlepiej przy papierosie). Nie wiem, bo nie palę (wbrew obiegowej opinii _ _').
Razem z Aśką do Lublina dotarłyśmy o 10.30. Weszłyśmy, no i oczywiście coś musiało się pokomplikować. Po załatwieniu spraw z panią za stolikiem, już z wejściówkami, odeszłyśmy od wejścia gdzie utworzył się za nami piękny ogonek. Po kilku mniej istotnych sprawach jak na przykład odnalezienie Magneza, udałyśmy sie na obchód Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Administracji. Nie bardzo rozumiałam co i jak, ale z każdą minutą miało być lepiej.
(...)
O 12.00 udałyśmy się razem z większą grupą osób na konkurs, który w zastępstwie mieli prowadzić Avril i Magnez za "Morderczy konkurs RPGowy". W wersji zmienionej był to konkurs erpegowo-aktorski. I bardzo dobrze. Więcej śmiechu było. Na łopatki rozwaliła mnie debata na temat "Wiek inicjacji seksualnej w stosunku do ilości partnerów" prowadzona między królewną Śnieżką i Ali Babą na antenie Radia Maryja. Nie zabrakło też tematów typu: "Lateks - modnie czy wygodnie", "Kwestia płciowości w Kubusiu Puchatku" czy "Mały szmugielek". To zadziwiające, że ludzie w tak krótkim czasie potrafią na poczekaniu wymyślić coś tak, aby miało to jakieś ręce i nogi, a w dodatku zabawnie nimi machało. Śmiesznie było :).
(...)
Jakoś po 14 zaczął się wykład "Estetyka komiksu japońskiego". Generalnie nie wyniknęła żadna konkretna definicja mangi. Pan z wydawnictwa Hanami pokazał tylko, że elementy typu wielkie oczy, duży biust, długie nogi, seks i przemoc nie są tylko substratami japońskich komiksów, ale i wszystkich innych. Okazało się, że bardzo trudno powiedzieć co to jest manga. No bo przecież czy komiks nie narysowany w Japonii nie może być mangą? Albo czy coś narysowane w Japonii zawsze musi być mangą? Chyba nie. Dowiedziałabym się też, że Japończycy w swoje mangi wplatają bardzo subtelne znaki co do pory roku, nie boją się pustki w kadrach i czasem używają tradycyjnych metod rysowania, polegających na "wycieraniu" lub "kropkowaniu" w celu uzyskania kolorów szarości. Konkretna definicja nie powstała, ale było bardzo ciekawie.
Potem o 15 wykład mówiła też pani z wydawnictwa. Opowiadała o znakach zodiaku ("Zodiak japoński"). Nie było to porywające... Zwłaszcza, że wszystko co mówiła opierało się na historii Chin... Usłyszałam legendę o znakach zodiaku, o tym, że Japończycy wyprodukowali serię breloczków z Hello Kitty - zodiak (doprawdy wszyscy mieli w tym momencie ucieszne miny ^^') oraz, że kobiety urodzone w roku konia z jakimś tam atrybutem (metal, drzewo, ogień, woda, ziemia - właściwe podkreślić) są bardzo zrzędliwe. Nudno było.
(...)
Przez kolejne kilka godzin nastąpiło włóczenie się bez celu, machanie poikami i machanie do chłopców, którzy przez godzinę jeździli windą w górę i w dół oraz nuuuuda ^^'.
O 21 odbył sie w końcu pokaz fireshow. Nie można powiedzieć, że było źle. Przecież nikt nie zauważył wylatujących kijów, splątanych poiek i tak dalej ^^. Nie nooo! Ładnie było :) nie będę się zagłębiała w szczegóły, że "wasze poiki" i "nasze kije" były wtedy i wtedy xP
(...)
Ostatecznie jakoś po 22 wracałyśmy już z Aśką do Lubartowa. Podróż z radiem ZET / RMF.FM (?), a ogólnie to cisza. Co było powodem ciszy? Myślę, że zmęczenie, lekkie zdołowanie, tęsknotka i inne śliczności, no przynajmniej z mojej strony. Związku X przez przypadek dodanego do mieszanki przez prof. Atomusa nie było.
fragmenty mojego pamiętnika
Ogólnie mogę powiedzieć, że wcale nie żałuję pieniędzy, które wydałam na wejściówkę. Baloników nie było, wiec się na mnie nie gniewajcie, że nie przyniosłam ^^'. W ogóle jakoś tak nie było co kupić. Nieważne.
Mika Nakashima - LIFE [
link]
P.S. Zajęłam trzecie miejsce w zawodach pływackich xD Haaa! I biorąc pod uwagę, że ostatni raz na zawodach byłam w VI klasie (ee... 3 lata temu?), a pływałam w morzu z panem ratownikiem (Ooo! Jak zimno! Dziewczyny, może już będziemy wychodzić?) to jest całkiem nieźle. Mam jechać do Puław _ _' o.O To mi się nie podoba.
Skończyłam przynudzać
komentarze [1]Week is ending! >> piątek, 16 listopada 2007 21:46:31
Cieszę się! I to niezmiernie. Mimo że wczoraj było mi źle i niedobrze. Nawiasem teraz też mi jest niedobrze, ale to przez to, że za dużo soku wypiłam. Podobno za dużo piję i dlatego trzeba mi zrobić badania na cukrzycę, proszę bardzo ^^ Wracając do tego, że było mi bardzo źle. To jakoś taka się poczułam przybita, potem zaczęło mi się za dużo przypominać i musiałam dojść do wniosku, że pewnych osób już po prostu nie ma, bo się... chyba przepoczwarzyły. Ale już OK.
Coś w stylu "I'm a cyborg but that's OK". Co do filmu to może być, aczkolwiek spodziewałam się czegoś co bardziej będzie mi się podobać. No i koniec mnie nie satysfakcjonuje, bo mało daje do myślenia. Zdecydowanie za mało.
No i... jutro
konwent! ^o^ ostatecznie nie pojechałam na całe trzy dni, ale jutro będę xD aż mis ie głupio cieszyć, bo z doświadczenia wiem, ze za wczesne cieszenie się to zło. ^o^ To chyba trochę silniejsze ode mnie... ^^'
A poza tym to podobało mi się dziś na karate Nie ważne, że musiałam sobie wyobrazić kisiel, a potem w tym wyimaginowanym kisielu walczyć. To całkiem w porządku.
No i tyle. Jakoś tak mi pozytywnie, niech mi tak zostanie. FOREVER!
Ajajaj! Znowu taka bezsensu notka, ale chyba po prostu wypadało coś napisać. Idę sobie obejrzeć anime na dobranoc i idę spać, bo jutro rano nie wstanę xD
Bai-bai.
P.S. Przywiozę Wam kolorowe baloniki z konwent, jak będą... ^^'
komentarze [4]